18 czerwca 1921

Dowódca I-go Legionu brygadyer Piłsudski w Wiedniu.

Wiedeń, 23 grudnia.

(B. kor.) Wczoraj wieczór odbył się tu bankiet na cześć przebywającego od kilku dni w Wiedniu dowódcy I-go Legionu polskiego, brygadyera Piłsudzkiego. Przybyli bawiący tu członkowie N. K. N. i komisaryatu wiedeńskiego N. K. N.

 

Prezes N. K. N. prof. Władysław Leopold Jaworski wygłosił toast, w którym przedewszystkiem mówił o wdzięczności narodu polskiego dla cesarza, który tak wiele zrobił dla Polaków. Mówca wzniósł następnie okrzyk na cześć monarchy, który wszyscy z zapałem powtórzyli. Następnie sławił dr Jaworski zasługi brygadyera Piłsudzkiego około utworzenia Legionów i wyraził życzenie, by przykład jego porwał za sobą cały naród. Za to wszyscy dziś żyjący i historya będą mu wdzięczni. Stwierdził dalej zjednoczenie się wszystkich Polaków. Przy tym stole — rzekł — niema stronnictw, są tylko prawdziwi Polacy, mający wysokie ideały. Gratuluję ci brygadyerze, że możesz spoglądać z dumą na swoje dzieło. Wytrwaj w trudach bojowych i zwyciężaj. Niech żyje Piłsudzki!

 

 

Po gromkich oklaskach i okrzykach zabrał głos brygadyer Piłsudzki i mówił mniej więcej jak następuje: Pochodzę 2 kraju, w którym ludzie nie są przyzwyczajeni do otwartego wyjawiania swych uczuć, z kraju niewoli. Nie jestem godny tych wszystkich komplementów i zaszczytów. Ale przyznaję, że wszedłem w wojnę, ponieważ porwała mnie jak coś wielkiego. Czułem, że nadeszła chwila czynów. Czyny te pierwszego poparcia doznały w tej części Polski, która dawno korzystała już z wolności, nie zaś w kraju niewoli. Tu jedynie znalazłem poparcie i zrozumienie. Szaleństwem, czynom samym wiele można zrobić. Ale samo szaleństwo nie wystarczy. Prezes Jaworski powiedział, że Legiony walczą w obronie honoru Polski, ale jako rycerze, my nie możemy obejść się także bez głowy i serca, które są uzupełnieniem ręki. Tą głową i tem uzupełnieniem było zjednoczenie wszystkich w Naczelnym Komitecie Narodowym. Rozum stanu ma uzupełnić naszą pra-i cę i nasze krwawe ofiary. Mowca zakończył okrzykiem na cześć N. K. N. i prezesa Jaworskiego.

 

Mowę Piłsudzkiego przerywano kilkakrotnie hucznymi oklaskami.

 

Następnie wiceprezes Koła Polskiego Czaykowski wygłosił toast „Kochajmy się!". Zakończył słowami: Kochajmy się w prawdziwej miłości ojczyzny, w poświęceniu bez granic i w wierze w Boga i zwycięstwo!

 

P. Żuławski toastował na cześć Polski niezawisłej.

 

Poseł Daszyński w dłuższem przemówieniu wzniósł toast na cześć żołnierzy Piłsudzkiego, na cześć tych młodzieńców, tych szaleńców, mających nadzieję wbrew nadziei Kto przypatrywał się ich bohaterskim czynom, kto zna ich odwagę i poświęcenie bezgraniczne, ten musi przejąć się dla nich podziwem. Coraz więcej mamy wiary, coraz więcej zaufania do tych młokosów. Na widok ich czynów bohaterskich chce się ich ściskać i całować, bo oni zamienili w czyn nasze marzenia. Dlatego wznoszę okrzyk: „Żołnierze Piłsudzkiego niech żyją!"

 

Obecni z zapałem powtórzyli ton okrzyk.

 

Potem mówili jeszcze p. Daniłowski i jeszcze raz bygadyer Piłsudzki. Na tem zakończono się ta piękna uroczystość, a uczestnicy jej dłuższy jeszcze czas prowadzili ożywioną pogadankę.

* * *

Brygadyer Piłsudzki przyjechał do Wiednia onegdaj witany na dworcu wschodnim przez tysiące publiczności. Wzruszającą była chwila, gdy na dworcu odśpiewała publiczność „Boże coś Polskę".

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 24-12-1914

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.