20 czerwca 1921

W „uścisku" pantery.

Przygoda angielskiego myśliwego. Pewien angielski myśliwy, który dostał się w kły i pazury pantery zamieszcza w „Daily Mail" wrażenia, jakie doznawał podczas tej niebezpiecznej sytuacyji.

 

„Znany afrykański podróżnik Livingstone, pisze ów myśliwy, twierdził, że odczuwał pewną dziwną rozkosz w chwili, gdy mu lew gruchotał kości. Tej przyjemności nie odczuwałem rozrywany przez panterę. Zwierzę to postrzeliłem, paczeni szedłem jego śladami. Pantera zaczaiła się za małym pagórkiem, czego nie zauważyłem i nagle rzuciła się na mnie.

Przygnieciony olbrzymim cielskiem do ziemi, miałem zaledwie czas zasłonić twarz ręką, która momentalnie znalazła się w paszczy pantery. Następnie wbiła pazury w moje łydki, równocześnie za-nurzając ostre kły w udo. Nasyciwszy się krwią wypuściła mnie z swych gorących uścisków, za chwilę jednak wróciła obwąchała mnie — poczem zniknęła w dżungli. Sześć tygodni przeleżałem ciężko chory, tern więcej, że za-kaziła mnie jadem. Stwierdzam ponownie, że przyjemności Liwingstona nie doznawałem i nie życzę mu jej więcej.

 

Również i inni -- pisze dalej ów myśliwy — którzy się znajdowali w podobnej sytuacyi opowiadając mi o swych przygodach nie wspominali o najmniejszej choćby rozkoszy.

 

W końcu myśliwy ów podaje, że najniebezpieczniejszymi drapieżnikami są tygrysy. Nie zna wypadku, by napadnięty przez tygrysa zdołał wyleczyć się z ran. Siła jego jest straszna. Jednem uderzeniem łapy, zabija człowieka.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 19-04-1921

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.