28 stycznia 1922

Miliardowa spuścizna po Carusie.

Nie tak dawno, jak głosiły wszystkie pisma świata, zmarł człowiek, o którym mówiono, że posiada kopalnię złota w swej kriani: Henrico Caruso, wielebny śpiewak, Caruso był członkiem opery „Metropolitan” w New Yorku, stąd amerykańskie księgi musiano przedkładać do obliczania pozostałej po nim sukcesyi. Teraz zatem dopiero można mieć pogląd dokładny, jak olbrzymie pozostawił on bogactwa. Pozostały więc spadek liczy 25-30 milinów litrów, czyli przeszło 100 milionów koron czeskich. Niemniej warte są pałace i dobra ziemskie Carusa we Włoszech. Niesłychanej wysokości renta roczna przypada prócz tego jeszcze dla jego spadkobierców z płyt gramofonowych, do których śpewał. Jedna jedyna z firm amerykańskich zapewniła sukcesoreom artysty za lat dziesięć rentą 200.000 dolarów, co samo znaczy już dwadzieścia milionów koron czeskich.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 01-11-1921

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.