16 maja 1922

Akademia żarłoków

Paryż, 24 maja.

Onegdaj odbyła się w Paryżu uczta, która ma zapewnioną swą kartę w historyi kuchni francuskiej. Wokoło z niesłychanym przepychem nakrytego i przybranego stołu, zasiadło czterdziestu biesiadników, a więc tylu, ilu członków liczy Akademia francuska. Na liście czytać można pierwszorzędne nazwiska, a menu było zbiorem najoryginalniejszych, najdroższych i najrzadszych potraw. Naogół podano dwadzieścia dań, a do tego dziesięć gatunków wina. Każdą z tych potraw przyrządzał osobny kucharz, jakby dla zaprzeczenia, iż w ostatnich czasach kuchnia francuska znajduje się w upadku; fakt ten podniesiono kilkakrotnie w czasie toastów w superlatywach wyrażając się o doskonałości podanych potraw. Uczta na osobę, licząc już ze wszystkiem, mogła kosztować około 250 franków.

 

Najpierw podano hors d'oeuvres: melon mrożony w szampanie, później sałatę, sporządzoną z młodej marchwi i końców szparagów, oblanych mleczkiem z karpi. Do tego dano wino, lekkie Chabils i burgunda. Dalsze miejsce zajął łosoś na zimno, a po nim dopiero potrawy mięsne sporządzone albo oryginalnie, albo według starych przepisów, nieuwzględnianych już dzisiaj zupełnie. Do kawy podano koniak z roku 1809 i cygara prawdziwe Hawanna.

Po każdej potrawie uczestnicy uczty aklamowali kucharza, który wychodził z kuchni i ukłonami dziękował za uznanie.

Po uczcie i całym szeregu okolicznościowych mów, zgodnie postanowili obecni utworzenie „Towarzystwa epikurejczyków", wyrażając równocześnie żal, iż ani jeden z kucharzy nie należy do... Akademii francuskiej.

Członkowie nowego towarzystwa postanowili rozpocząć propagandę, aby na nowo wprowadzić w użycie dawną zapomnianą kuchnię francuską. Na prowincyi mają być urządzane stale wzorowe uczty dla zaznajomienia jak najszerszych warstw społecznych z dobrocią i zaletami dawnej kuchni. Krótko mówiąc „Akademia czterdziestu żarłoków" ma być „Odrodzeniem" Francyi.

 

Ilustrowany kuryer codzienny, 27-05-1914

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.