22 maja 1922

Teatr Polski.

Klub kawalerów”, krotochwila w 3 aktach Michała Bałuckiego.

„Teatr Polski" wznowił w nowem opracowaniu znaną krotochwilę M. Bałuckiego p.t. „Klub kawalerów'. Krotochwila ta nie należy do czołowych utworów muzy Bałuckiego. P osiada jednak swoisty urok. Bałucki znał znakomicie świat krakowskiego mieszczaństwa. Umiał go opromienić swojego rodzaju poezją. Satyra Bałuckiego nie znęcała się nad wszystkimi tymi panami Motylińskimi, Nieśmiałowskimi, Wygodnickimi. Bałucki mimo cały swój krytycyzm miał słabość do tych osobników.

 

„Teatr Polski" krotochwilę Bałuckiego wystawił starannie. Satyra na kawalerów, którzy przy pierwszej okazji zdradzili swoje antimałżeńskie przekonania, grana była w tempie dostatecznie szybkiem, by widz szedł tylko za gamą wrażeń plastycznych. Bałucki wyda na scenie za mąż miłą trzpiotkę Marynię i pogodzi powaśnione małżeństwo, chcące się rozwodzić o... zapałki. Dla mamusi Maryni znajdzie również męża.

 

Niewymyślna co do fabuły i intrygi krotochwila Bałuckiego słucha się miło. Jest ona jak wesoła opowieść starszego wujaszka o czasach minionych. Na czoło wykonawców wysunął się p. Jaracz, grający rolę Nieśmiałowskiego. Cała zresztą obsada „Klubu kawalerów" stała na wysokości zadania. Nasi artyści umieją grać z animuszem rzeczy rodzajowe, charakterystyczne. Na scenie Teatru Polskiego wystąpił po raz pierwszy znany artysta dramatyczny i reżyser p. Jan Janusz, kreując rolę wujcia Sobieniewskiego. Teatr Polski w p. Januszu pozyskał pożyteczną siłę.

 

Urządzenia sceny dał jak zawsze p. Drabik.

 

E. C

Świat, 07-08-1920

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.