17 września 1921

I-sze Konserwatoryum sceniczne w Krakowie.

Kraków, 1 listopada. Jest zjawiskiem zadziwiającem, że Polska, która posiada taką obfitość talentów aktorskich, nie okazała żadnej inwencyi w zakresie oryginalnychpomysłów ansamblowych, a sztuka aktorska u nas, jako taka, naśladuje i to ze znacznem opóźnieniem te procesy ewolucyjne, jakie tworzą się nie tylko na Zachodzie, ale i na — Wschodzie.

 

Braki naminscenizatorów, reżyserów w wielkim stylu, zgranych precyzyjnie zespołów. Nie pojawiła się u nas ani jedna drużyna aktorska, którą możnaby porównać z teatrem Reinharda, Meiningeńczyków, Antoin'a lub Stanisławskiego. Innowacye w zakresie reżyseryi, inscenizacyi, stylu, gry itp. dochodzą do nas późno lub nic dochodzą wogóle — a ten stan zastoju pogorszył się znacznie od czasu śmierci Pawlikowskiego i Wyspiańskiego.

 

A jednak, posiadamy talenty pierwszerzędne, materyał aktorski znakomity. Tylko że talenty są samorodne i z „Bożej łaski", a materyał aktorski, nad którym nikt nie pracuje - marnieje.

 

Kto bowiem nie jest geniuszem, odgadującym intuicyjnie arkana kunsztu scenicznego, ten nigdy nie wyjdzie poza szranki rutynicznie opanowanego rzemiosła.

 

Wynikiem tego jest wybujałość kilku wybujałych indywidualność ponad otaczający poziom zespołu, nierozumienie celu i konieczności własnego rozwoju, jako organicznej cząstki całości, brak szerszego poglądu na genezę i rozwój teatru, nieinteresowanie się jego bieżącą ewolucyą itp. anomalie, które powodują upadek sceny ojczystej.

 

Zaradzić temu może jedynie racyonalnie pomyślona i poprowadzona uczelnia teatralna w rodzaju istniejących na Zachodzie akademij scenicznych. Z niej może wyjść grono uświadomionych artystów — w niej mogą uzupełnić i rozszerzyć horyzont swojej myśli ci, którzy już wstąpili na scenę.

 

Z tych motywów powstała myśl założenia w Krakowie Konserwatoryum scenicznego, którego program podaliśmy we wczorajszym numerze.

 

Dzięki uprzejmości dyrekcyi teatru „Bagatela", nowa ta szkoła oprze się o teatr, bez czego wogóle nie mogłaby istnieć. To jest już będący w ruchu warsztat pracy, na którym uczniowie będą mogli próbować sił‚ swoich — a następnie, o ile ukończą zakreślony planem kurs dwuletni, tam będą mogli odrazu (o ile zechcą) rozpocząć swój sceniczny zawód.

 

To jest jedna, utylitarna strona sprawy.

 

Nie powinna ona jednak zaciemniać strony ideowej, kulturalnej. Ktokolwiek zechce zapisać się do „konserwatoryum”, nie powinien tego czynić wyłącznie z pobudek materyalnych. Ze sobą przynieść musi przedewszystkiem zapał i miłość sprawy, której pragnie służyć.

 

Jak służyć jej najlepiej, tego ma nauczyć go szkoła, do której wstępuje, a której program postaramy się uzasadnić w następującym artykule.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 01-11-1920

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.