21 czerwca 1921

„Dziewczę z Holandyi”

operetka Kalmana.

W kompozytorskim dorobku Kajmana nie oznacza „Dziewczę z Holandyi postępu, chyba w tym kierunku, że twórca muzyki wyzwolił się z pod przemożnego wpływu rytmów i melodyj węgierskich, wplatając natomiast w partyturę dzieła skromnie podane motywy ludowo-holenderskiego śpiewu i oddając znów walcowi o dość subtelnym rysunku pierwszeństwo muzyczne. Pozatem partytura ułożona solidnie wykazuje w pierwszych ustępach bardzo bujną orkiestracyę, zaś solowa partya bohaterki operetkowego dramatu wymaga może przeciętnych kwalifikacyj głosowych.

 

Pomysł libretta operetkowo spowszechniały, każe księżniczce pozyskiwać w przebraniu wiejskiego dziewczęcia miłość niedoszłego narzeczonego-księcia, który zawinił, przenosząc swobodę kawalerskiego, wesołego życia nad złotą niewolę związku z nieznaną mu osobiście, a przez rodzinę i dyplomacyę narzuconą córą książęcego rodu. Wykonanie operetki wymaga (w szczególności w akcie I.) pewnego przepychu w zakresie „mise en scene", któremu „Teatr Nowości" sprostał pod względem kostyumowym. Natomiast mała scena i nie obfity, do sztuk reprezentacyjnych mało odpowiedni personał zmuszał widzów do puszczenia wodzy fantazyi, by uzupełnić myślowe braki w danych warunkach zrozumiałe. Soliści wywiązali się dobrze z swego zadania, a to pp.: Ropińska i Maryański przedewszystkiem racząc słuchaczy pięknem, muzycznem oddaniem swych ról, zaś pp.: Czernekówna, Józefowicz i Woliński wprowadzają właściwy wesoły nastrój.

 

Dyrygował p. Wiehler.

 

Alf Je.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 21-12-1920

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.