24 października 1921

Wystawa rzeźb Mieczysława Lubelskiego w Zachęcie.

Rzeźba nasza w ostatnim lat dziesiątku nabrała tego, czego jej po te czasy brakło: n abrała stylu. Dotąd rzeźbiarze nasi nawet tak wyjątkowo zdolni, jak Kurzawa lepili jak Bóg dał. Tworzenie kształtu rzeźbiarskiego jest bowiem właśnie owym stylem, o który mi chodzi.

 

Trzeba zrozumieć ideę sztuki rzeźbiarskiej, jej ducha i zasadę — a przedewszystkiem trzeba myśleć o rzeźbie nie po malarsku.

Takiemu wyłącznemu malarskiemu myśleniu ulegali nasi rzeźbiarze dla rozmaitych powodów, ale przedewszystkiem dla tego, że u nas mało mieli tradycji i prawie żadnych wzorów.

 

Podobnemu niedostatkowi nigdy by nie uległ Włoch lub Francuz. Tam poczucie istoty danej sztuki jest niemal dziedziczne: za wiele widzą arcydzieł.

Ale te czasy i u nas należą do przeszłości. Coraz więcej nasza rzeźbiarska twórczość, wkracza na drogę dobrej tradycji, coraz więcej ulega (nieraz bezwiednie) tym formom, jakie antyk przekazał światu.

 

Parterowa sala Zachęty zaznajamia nas z twórczością młodego rzeźbiarza, mało jeszcze u nas znanego, Mieczysława Lubelskiego.

 

Jest to popis bardzo udatny, poznajemy plastyka o wybitnym talencie, powiem: na razie rzeźbiarza głowy ludzkiej przedewszystkiem w kilkunastu dobrze opracowanych portretach znajdujemy prócz talentu, doskonałą robotę rzeźbiarską, czy to będzie kamień, czy gips lub bronz zawsze umiejętnie chwyconą bywa istota sztuki plastycznej.

Interesującą nowością u nas przynajmniej — są te rozmaite materjały zużyte przez artystę. „Bardiglio" tak często we Włoszech spotykany u nas nieznany rodzaj urozmaica kolekcję. Widzimy prócz odlewów: w bronzie, gipsie i sztucznym marmurze rzecz niezwykłą: głowę kobiecą w żelazie,— i ten twardy, tak mało, zdawałoby się, nadający do tych celów, metal zmiękł, stał się pod, pewną swych środków, ręką twórcy, miękkim i podatnym jak plastilina czy wosk.

 

Prócz, jak powiedzieliśmy portretów, które stanowią „clou“ kolekcji, widzimy jeszcze i kompozycje dobrą, pięknie pojętą pracą w stylu wczesnego renesansu. Jest „figura nadgrobna” wykonana w piaskowcu. Jest to jeden z tych monumentów, które, istotnie ozdobią nasze, tak niewielkiego uroku „Campo Santo" powązkowskie.

 

Pracą, jeszcze z roku 1913 jest bas relief „handel niewolnikami". Tutaj autor trzymając się typu przekazanego przez BerninFego dał świadectwo swej sprawności technicznej. Marmur bowiem jest materjałem łatwym do opanowania, a pod dotknięciem dłuta Lubelskiego stał się tem, czem go autor mieć pragnął, dał widzowi roskosz zjawiska sztuki, pozwalając zapomnieć o jej realizacji.

Jeśli zastanowimy się jeszcze nad grupą dla „propagandy antibolszewickiej oraz nad podobizną posła Korfantego, bardzo trafnym portretem rozgłośnego polityka, to będziem mieć całość tej miłej wystawy, nie zostawiającej żadnych przykrych refleksji, żadnych zawodów—owszem, opuszczamy te miejsca z nadzieją, że znów po niedługim czasie spotkamy się na nowo w kompletniejszym i pełniejszym zespole.

 

Władysław Wartkie

 

Świat, 23-10-1920

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.