23 czerwca 1921

Irena Dubiska i Zbigniew Drzewiecki.

W „Bagateli” słuchaliśmy w dni świąteczne popisu pp. Ireny Dubiskiej i Zbigniewa Drzewieckiego, artystycznej pary, której koncert ubiegłego sezonu w tej samej imprezie dyrekcyj „Bagatela” zapisał się dobrze w pamięci.

 

P. Dubiska należy do tych wyjątkowych kobiecych artystycznych Indywidualności, które mimo młodego wieku zniewalają do poważnego szacunku zarówno dla wartościowych czynników talentu, jak też dla niezwykłego sposobu, jakim talent ten urnie znaleźć właściwy wyraz zewnętrznych przejawów gry, w której lekkość i pewność muzyczna, duchowa powaga i sugestywna uczuciowość walczą o pierwszeństwo, stwarzając piękno muzyczne o zdecydowanych rysach.

P. Dubiska nie stoi jeszcze u szczytu artystycznej dojrzałości, jednak właśnie dlatego zalety, jakie w niej dziś już odkrywamy, pozwalają widzieć w tej uczenicy mistrza Hubermana jasno płonącą gwiazdę na firmamencie muzycznej świetności.

 

Śledząc rozwój faleniu p. Drzewieckiego od chwili, gdy po raz pierwszy dał się słyszeć w Krakowie przed przeszło dwoma laty, stwierdzamy z zadowoleniem bardzo widoczne postępy. Wątła dawniej MM w grze tego pianisty nabrała tężyzny, ubarwniły się pięknie dźwięki tonów, uduchowiła się stylizacya, wyjaśniała technika. P. Drzewiecki przedstawia dziś jut piękny i wyraźny profil artystyczny. W ustępach solowych roztoczył blask gry interesującej wybornem opracowaniem i doskonałością wykonania; w akompaniamencie do skrzypiec umiał w sposób świetny dostroić się do tonu i charakteru gry swej partnerki, uwydatniając równocześnie samodzielność partu fortepianowego. Skrystalizowało się to szczególnie pięknie w odegranej wspólnie sonacie Es dar R. Straussa, utworze o wspaniałej fakturze muzycznej.

 

Alf. Je.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 28-12-1920

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.