16 września 1921

Łabędzi śpiew Szandora Petoefi

na cześć gen. JÓZEFA BEMA (1849 r.)

Gotowość rycerskich Węgrów do przyjścia nam z pomocą czynną w walce z bolszewikami, wznowiła uczucia zobopólnej sympatji, jaka od wieków kojarzy oba narody, ożywione jednaką miłością do wolności.

 

Ilekroć losy dziejowe zmuszają Polskę i Węgry do walki o zagrożone ich prawa do samodzielnego bytu, zawsze w szeregach walczących widzimy przedstawicieli obu państw, podających sobie dłoń pomocną, dla zwalczenia wspólnego wroga; zawsze słyszymy po stronie Węgier echa odezw i pieśni, nawołujące do wytrwania w boju, zawsze po stronie Polski odzywa się nuta wspomnień o solidarności obu plemion w dążeniu do jednego celu— zmartwychpowstania z ugniatającej je niewoli.

 

Pamięta starsze nieco pokolenie nasze entuzjazm obudzony w zaczątkach przedpowstańczego ruchu styczniowego zwrotką węgierskiego liryka, Szandora Petoefi:

 

Miłość i wolność,

Oto skarby moje!

Za miłość oddam — życie...

A za wolność — miłość...

 

Nie wiele wprawdzie mieliśmy tłómaczeń polskich z węgierskich poetów, lecz te, które istnieją, przeważnie poświęcone były przekładom z Petoefi ego. Najliczniej ukazywały się owe przekłady w roku 1859, pióra: Franciszka Salezego Dmochowskiego, Seweryny Pruszakowej i Władysława Sabowskiego i kilku innych bezimiennych, ogłaszane w Kronice, w Pszczole, w Kurjerze Niedzielnym, w Magazynie mód, w Bluszczu i w Bibljotece Warszawskiej.

Obecnie krzewicielami kultu dla węgierskiego poety u nas są, oprócz profesora Divecky'ego, Bolesława Jaroszewska i poeta Antoni Lange. Miejmy nadzieję, że przy ich współudziale, skarbiec nasz poetycki wzbogaci się z czasem jeżeli nie przyswojeniem całości utworów, tak nam sympatycznego liryka, to przynajmniej większym ich zasobem.

 

Notatka niniejsza zmierza do zwrócenia uwagi miłośników Petoefi’ego na mniej a, być może, zupełnie dotychczas nieznany, jego utwór, stanowiący, w rzeczy samej, łabędzi śpiew poety—żołnierza, który w dniu 31 Lipca 1849 r. w bitwie z żołdactwem cara Mikołaja I, jako adjutant polskiego generalissimusa Józefa Bema, zginął pod Schachsburgiem w Siedmiogrodzie, pozostawiwszy po sobie legendę, iż pod obcem nazwiskiem dostał się do niewoli i przepadł jakoby bez wieści na zesłaniu w Syberji.

 

Wiadomo, iż po kampanji listopadowej 1831 r. generał Bem walcząc bohatersko w szeregach naszych powstańczych, poszedł na emigrację i dopiero w roku 1848 podczas powstania Węgrów przeciwko Austrji otrzymał w styczniu 1849 od Ludwika Kossutha naczelne dowództwo nad armją węgierską, operującą w Siedmiogrodzie. W ciągu sześciomiesięcznej kampanji, w której Bemdokazał cudów waleczności, bijąc korpusy rosyjskie i austrjackie, Szandor Petoefi nieodstępnie pozostawał przy jego boku. Przed bitwą pod Szachsburgiem, oddział Bema zatrzymał się w Vajda Hunyad, w Siedmiogrodzie, w zwaliskach starodawnego zamczyska, dźwigniętego w XIII wieku przez legendowo-bohaterski ród Hunyadów. Podczas owego chwilowego postoju Petoefi poświęcił umiłowanemu swemu wodzowi Bemowi dwa poetyckie fragmenty, których siedmiotomowe wydanie peszteńskie dzieł Petoefi’ego, dokonane przez Emicha i Pawła Gyulaya, w sobie nie mieści. Pieśń poświęconą Bemowi ogłosił dopiero G. Vahot w w zbiorze „Honvedek Kdnyve", wydanym w roku 1860 w Peszcie. Według tej edycji, poeta węgierski K. M. Kertbenyi, niezmordowany tłómacz utworów Petoefi'ego na język niemiecki, rozpowszechnił ją w rządkiem już dziś wydaniu zbioru pod tyt: Hundersecbzig Lyriscfye Dichtungen von Alexander Petoefi (Elberfeld i Lipsk 1866 r. fragment 155 str. 217.)

Według owego niemieckiego przekładu podaję tutaj osnowę fragmentu łabędziego śpiewu Petoefiego, w formie nierymowanej, aby ile możności zachować dokładność przekładu Kertbenyfego.

 

Burgu Jana Hunyadi

31 Lipca 1849 roku.

 

Wstąpiłem do zamczyska, ale nie sam jeden.

Po salach rozbrzmiewały kroków moich echa...

Towarzyszył mi rycerz z sąsiedniej krainy,

Co przybył jako mściciel węgierskiej ojczyzny...

„Kogóż tutaj spostrzegam?— Czy Hunyadi wrócił? —

Odezwał się burg stary z radosnym podziwem —

„Czyś powrócił tu znowu waleczny rycerzu,

„Jako ten, na którego od wieków czekamy?

„Wierzyłem nieodstępnie, że tu wrócić musisz...

„Ta wiara siły moje w dzielności krzepiła,

„Ona była opoką, na której, w zgryzocie,

„Dźwigałem cztery wieki brzemiona niewoli..

„I przybywasz nareszcie. O! bądź pozdrowiony,

„Bohaterze i wodzu, narodu wybawco!

„Ach, czemuż to kamienie łez ronić nie mogą?

„Potokiem by spłynęły na twe powitanie... Gość na to odpowiedział:

„Z twoich słów poznaję,

„Jak starym jesteś, burgu. Lecz porzuć złudzenie,

„Nie ten przybył do ciebie, kogo wyczekujesz,

„Nazywam się — Bem Józef. Nie jestem Hunyadim! Burg rzecze na te słowa:

„Nie myli mnie, gościu,

„Nazwisko, któreś tutaj wymienił przed cbwilą,

,,Ecbo jego przebrzmiało. Trwa tylko — co wieczne...

„Przetrwał ducb niespożyty. Słowa — to dźwięk pusty...

„Więc nie po nazwie twojej, lecz po czynach twoich,

,,Poznaję cię, kim jesteś, dostojny rycerzu,

„Jesteś wielkim Hunyadim, jakim byłeś ongi,

,,Jesteś Węgier wybawcą z tyranów niewoli!

 

Wiadomo, iż generał Bem zmarł w Aleppo, w roku 1850, wkrótce po upadku węgierskiego powstania. W przedzgonnych jeszcze chwilach, na łożu śmierci leżąc, prosił swego przybocznego lekarza, d-ra Schneidera, by mu czytał utwory ulubionego poety, Szandora Peteoffego...

 

Alexander Krausfrar.

 

Świat, 06-11-1920

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.