1 grudnia 1921

Salon Jesienny w Paryżu.

Dn. 14 października, pan Honnorat, minister oświaty i sztuk pięknych wraz z panem Pawłem Leon, dyrektorem sztuk pięknych zainaugurowali uroczyście otwarcie wystawy Salonu Jesiennego (13-go z kolei) w Grand Palais.

 

Chociaż nie brakło jeszcze drachm i płócien oraz rzeźb niepoustawianych, „vernissage" ten zgromadził bardzo liczną publiczność, dość zresztą różną, wśród której jednak, jak to radośnie podkreśla jeden z bardzo nacjonalistycznych dzienników, przeważali stanowczo Francuzi.

Lecz czy to wskutek wojny, która chwilowo powstrzymała rozwój ruchu artystycznego zarówno jak i napływ artystów cudzoziemców, czy wskutek jakiegoś chwilowego zastoju, tegoroczny Salon Jesienny nie odznacza się wielką oryginalnością i nie ma ściśle określonej własnej, zdecydowanej fizjognomji. Natomiast jest tu wszystkiego potrochu. I „szanujący" się artyści starszych szkół i malarze dadaiści o nieokreślonych bliżej dążeniach i niedobitki impresjonistów, kubistów, futurystów etc. — „Prawdę powiedziawszy,— pisze jeden z wybitnych krytyków artystycznych paryskich, — tegoroczny Salon Jesienny nie przynosi nam nic sensacyjnego. Wszystko to już widzieliśmy, dawni młodzi zestarzeli się, poddali pewnej dyscyplinie, ukrócili swe zapały i dziś dawny zwierz drapieżny zamienił się w spokojnego mieszkańca menażerji".

Obok tego dużo „natur mort", zwrot wyraźny ku malarstwu dekoracyjnemu, zanik malarstwa portretowego, traktowanego przez artystów dzisiejszych, jako rzecz godną jedynie ...fotografa, oto wszystko, co nam pozostawili ci nowatorzy.

 

W tegorocznym Salonie Jesiennym obok t. z. „gloires des marchands de tableaux" (sławy kupców obrazów), jak Vlaminck, de Warąuier, budzi entuzjazm powszechny prześliczna „ Baigneuse " (kobieta w kąpieli) Van Dongen, znacznie oryginalniejsza, niż reszta płócien tego artysty. Dalej zwracają ogólną uwagę „Syrena" i pejzaże Jeanes'a, prześliczny kot w stylu japońskim Nam'a, „Les deux vignes" Levy Dhurmer’a, oraz ładny pejzaż Peske „Spalony las".

Z Polaków są tu Piotrowski Wacław, Piramowicz Zofja, Świeciński, Baryko, oraz Poznański, którego dwa portrety są może mniej moderne, ale dosyć stylowe.

 

Między rzeźbiarzami poza znakomitościami francuskiemi w rodzaju Constantin i Menzier (Pomnik Wabi)» więcej cudzoziemców. Dużo miejsca zabiera olbrzymi Marko Kraljević rzeźbiarza serbskiego Deszkowicza, nierównie jednak wybitniejszem jest jego „Zwycięstwo Wolności" (La Victorie de la Liberte, będące już zresztą własnością Muzeum Narodowego w Waszyngtonie, które mogłoby śmiało służyć za ilustrację do „Legjonu" Wyspiańskiego, jako wizja rozpętanej wolności.

 

Ciekawe też są bardzo „Głowa starego marynarza" i „Głowa młodej dziewczyny". Z polskich rzeźbiarzy są tu pani Szczytt-Lednicka i p. Black. Udało mi się dostać szczęśliwym trafem dla „Świata" fotografje prześlicznej tancerki oraz dwuch bardzo interesujących bronzów pani Szczytt- Lednickiej.

Co do p. Black'a żałuję, iż dostała mi się jedynie fotografja jego „Madonny", będącej zresztą może najciekawszem jego dziełem. „Madonna* (rzeźba w drzewie) bardzo ceniona przez znawców, zwraca również ogólną uwagę publiczności Salonu Jesiennego. Przypomina ona nieco średniowieczne rzeźby o nieco mistycznym charakterze, a zarazem niektóre boginie hinduskie pełnym przedziwnego spokoju wyrazem twarzy.

 

Dalej następuje wystawa dekoracyjna, nowoczesnego umeblowania, gdzie zauważyć można wiele ładnych szczegółów, — n. p. próby stworzenia nowego rodzaju malowniczego oświetlenia, — naogół jednak całość przedstawia się dość banalnie i nie przynosi nic oryginalnego. Zaznaczyć warto w tym dziale śliczne kwiaty sztuczne z muszli, poduszki oraz abażury — lalki z fabryki pani Łazarskiej.

 

Bardzo ładny jest dział książki, gdzie rzeczywiście sztuka francuska poczyniła ogromne postępy i między innemi ciekawemi okazami wyróżnia się piękne wydanie poezji Verhaeren’a zdobione przez p. Bragwyn.

 

Dr. M. Kasterska.

Paryż,

 

Świat, 27-11-1920

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.