29 listopada 1921

„Taniec szczęścia” operetka Roberta Stolza.

W operetkowej twórczości istnieją dwa kierunki; jeden powagą libretta, nastrojoną zwykle na ton sentymentalno romansowy, oraz fakturą muzyczną o pierwiastkach symfonicznych usiłuje zyskać pozory operowe, drugi kładąc przeważny nacisk na czynniki humoru i dowcipu, stara się nadać im główny wyraz w treści i w muzyce, zbliżając się w ten sposób do muzycznej krotochwili, czy farsy.

 

„Taniec szczęścia” należy do tej drugiej kategoryi. Wesoły rytm i ton panuje niepodzielnie w akcyi sztuki i w muzyce. Ponieważ zaś najłatwiej w tym względzie wyzyskać się dającym zalążkiem dramatycznym jest zużyte już tylokrotnie w farsach i operetkach gui po quo, więc ono też stanowi w „Tańcu szczęścia" punkt wyjścia akcyj i przedmiot szeregu scen niby zabawnych, ale też igrających z rozsądkiem.

 

Twórczo-muzyczny duch Roberta Stolza. który stosunkowo wysoko wzniósł się w operetce „Za dawnych dobrych czasów", rzuca. hit tam na ekran muzyczny bardzo szlachetne w inwencyj śpiewne obrazki, tu zniżył swój lot do pomysłów, zaczerpniętych ze źródła utartych muzycznych komunałów, nie pozbawionych pewnego wdzięku, ale też nie uderzających siłą oryginalności lub większej muzycznej wartości.

 

Konsekwentnem uzewnętrznieniem wspo. mulonego charakteru tej operetki jest okoliczność, ze prawie wszystkie role mają podkład komizmu, a co najmniej wesołego temperamentu, dlatego też przedstawiciele tego kierunku w Teatrze Nowości (up. Czernekówna, Pilarski junior, Woliński, Socha Soliński, Ujheli) znaleźli szeroką sposobność do bawienia słuchaczy szukających w teatrze „Nowości' wrażeń tego rodzaju. Szczególna uwaga teatromanów skupiła się na osobie p. Femińskiej, która wystąpiwszy poraz pierwszy w teatrze „Nowości« zaprezentowała się b. korzystnie.

 

Staranność teatru „Nowości" w kierunku upiększenia zewnętrznej szaty przedstawień nie zawiodła, zwłaszcza pod względem gustownych dekoracyi. Jestto niewątpliwym dodatnim skutkiem konkurencyjnej rywalizacyj i jedynie właściwą, kulturalną formą konkurencyjnego ścierania się dwóch teatrów.

 

Podpisy taneczne pp. Ciesielskiech i Koszutskich podobały się. Jako kapelmistrz stanął poraz pierwszy p. Meyerhold. Na razie nie zaznaczył wybitniej swego talentu, a znaczne wykolejenie się chóru w pewnym momencie, niepowstrzymanie stosowanie zamąca na razie sąd krytyczny o talencie nowego dyrygenta.

 

Alf. Jen.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 23-09-1921

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.