22 maja 1922

Kultura

Opera lwowska.

 

Udałem nazwać godzi się wczorajsze przedstawienie „Traviaty” Verdiego, co podnieść należy z tem większą przyjemnością, że do wypowiedzenia pochwał pod adresem lwowskiej opery, a raczej jej kierownictwa nie często mamy sposobność. Tym razem zasługa powodzenia leżała w popisie trojga solistów pp. Bohuss-Hellerowej, Dobosza. i Freschla, którzy z trudnościami pięknego, a w tej operze tak koniecznego bel canto stoczyli — bój zwycięski. Liryczno-koloraturowa partya Violetty odpowiada zasobom wokalnym p. Hellerowej, a dystyngowana., umiarkowana i naturalna gra tej artystki podnosi wartość kreacyi scenicznej, choć-by tak błachej jak nią jest, rola bohaterki tej opery.

Niemcy o „Chłopach” Reymonta

 

W monachijskim tygodniku literackim „Zeit” ukazał się entuzyastyczny artykuł Irvinga, o „Chłopach" Reymonta. Krytyk niemiecki tak rozpoczyna swoje uwagi:

 

„Gdy skończyłem czwarty tom tego monumentalnego dzieła, wstrząśnięty i poruszony siłą opisanych wydarzeń, usta moje wyszeptały mimowoli: „O Jagno! O Jagusia!" Delikatna, wzruszająco dzika, krwista sentymentalna, łaknąca zmysłami a jakby przyćmiona w swym słabym mózgu, niby trunek upajający działająca na mężczyzn, a nie mogąca żyć bez nich, taka, jest ta polska dziewa, która kroczy przez cztery tomy powieści. Jest ona zasadniczym akordem symfonii. Jak ona czuje i w jakim nastroju jest ona, tak też i romans do nas przemawia.

Gasnąca gwiazda baletu

 

Ustąpienie primabaleriny.

Klasyczny balet, tak zwany francuski lub włoski, ustępuje dziś miejsca baletowi rosyjskiemu. Szaleje za nim Paryż i Londyn. Przedstawicielki prawdziwego klasycznego baletu zmieniają rodzaj, lub też starają się pociągnąć egzotycznemi strojami, wspaniała sceneryą i wystawą.

Co oznacza Mickiewiczowski „czterdzieści i cztery”?

 

Scena piąta „Dziadów" drezdeńskich, zawierająca widzenie ks. Piotra, w dwuwierszu: „Z matki obcej; krew jego — dawne bohatery. A imię jego będzie czterdzieści i cztery" kryje nierozwiązaną dotychczas zagadkę.

 

Zagadki nęcą, więc też nie brak prób zbadania, tajemnicy słów mickiewiczowskich. Jednej z takich prób, której autorem jest p. Jan Hołyński, gościnnie daje miejsce redakcya „Świata" z dnia 6 czerwca.

Teatr Mały. „Dziewczyna z myszką",

 

komedya w 4-ch aktach z francuskiego, przekład Z. Wierzejskiej. Dn. 15 czerwca 1914.

 

Niewiadomy autor lekkiej, a „z francuskiego tłomaczonej", kornedyi należy widocznie do tego pokolenia Francuzów, które, zerwawszy raz ze wstecznym tu szowinizmem, jeździ do Bazylei, aby na neutralnym gruncie szukać porozumienia z Niemcami. Ten nastrój pojednawczy pozwolił mu umieścić pierwszy i ostatni akt w Niemczech, a dwa środkowe we Francyi; część osób uczynić Niemcami, a część Francuzami. Wpływom zjazdu w Bazylei podległ nawet tak dalece, ze dla kompletniejszego pozyskania serc niemieckich, Niemców swoich uczynił o całe niebo sympatyczniejszymi od swoich Francuzów, przy wzajemnej harmonii zresztą najdoskonalszej.