20 czerwca 1921

Apollo — „Mała Staszewska".

Dramat w 6 ciu aktach, z polskimi artystami: Mia Marą i Wiktorem Biegańskim w rolach głównych. Wytwórni niemieckiej nie zaznaczonej, wł. ag. „Petef".

Jest to filma wyprodukowana lat temu parę, w Niemczech, gdy to Wilhelm Ostatni majaczył ciągle jeszcze o panowaniu nad światem, zaś fabryki germańskie wytwarzały gorączkowo najgorszą tandetę, specjalnie przeznaczoną dla „hinterlandu”, Kamerunu, Polski, Ukrainy, Północnej Francji i t. d.

 

„Mała Staszewska” została przytem wyprodukowana i z tej jeszcze przyczyny, iż w rekwizytorniach znajdowało się dużo śmiecia pozostałego po słynnym ze swej bezwartości „Mazepie", jak zawiesiste wąsy polskich „schlachcitze", podgolone łby, konfederatki, kontusze i t. d.

 

Scenarjusz „Małej Staszewskiej” został opracowany wg. wzorów, jakie nam pozostawił starodawny romans francuski, w familien-blatach drukowany. Jest tam więc stary hrabia, erotoman i alkoholik (sceny pijackie są tam bardzo liczne i ze szczególnym zamiłowaniem odtwarzane), ego niewinna córka, Mia, i stara awanturnica, Adrjanna de Leclos, rozpustny sąsiad, nakoniec jeszcze jeden polski hrabia, w rosyjskiej piechocie służący (przybrany zresztą w mundur warszawskiego za „taty” żandarma). Ten ostatni — jest jedną jedyną czystą bezwzględnie duszą w całym obrazie. W Polsce bowiem, zdaje się pouczać niemiecka filma, rosyjski oficer nawet mógł być uważany jeszcze za jednostkę najszlachetniejszą.

Mia Mara

 

Słuszność przyznać każę, iż cały obraz pod względem wykonania, nie jest znów tak bezwzględnie zły, jak naprz. filmy: „Mazepa", „Katarzyna II", „Za caratu...”. Gra zwłaszcza Mia Mary i Biegańskiego była naprawdę dobra. Mia Mara miała momenty naprawdę wartościowe (scena przy drzwiach zamkniętych, powitanie Olędzkiego). W grze Biegańskiego wyczuwało się olbrzymią rutynę i duży talent. Artystę tego można postawić śmiało, w dziedzinie sztuki ekranowej, tuż obok Stępowskiego.

 

Napisy tak fatalne, jak jeszcze nigdy.

 

Kino, 08-04-1920 [Fotografia: domena publiczna]