9 maja 1921

Pedagogika milczenia.

W nauczycielskich kotach francuskich i włoskich wielkie zainteresowanie wywołała no-wa metoda wychowawcza, wynaleziona przez nauczycielkę wioską p. Margą Montessori. Metoda ta polega na zastosowaniu milczenia do kształcenia duszy dziecka. Liczni adepci grupują się obecnie z entuzyazmem około tej doktryny, którą od nazwiska wynalazczyni nazwano „Montessoryzmem" a której wykład znajduje się w książce głośnej dzisiaj nauczycielki włoskiej, zatytułowanej: „Dom dziada.

 

Książka ta wyszła po francusku z przedmową pana Lapie, kierownika naczelnego francuskiego szkolnictwa elementarnego, który, będąc sam z zawodu filozofom, z entuzyazmem odnosi się do tej nowej „ewangelii milczenia".

 

Wedle metody p. Nontessort dzieci w jej szkole codziennie biorą lekcye milczenia. Odbywa się to przez oddziaływanie na wyobraźnię uczniów. W godzinie oznaczonej, która powtarza się okresowo w ciągu dnia szkolnego, nauczycielki przybierają uroczysty wyraz twarzy i starają się „pogrążyć duszę" młodego audytoryum w milczeniu, wprawiając ją „w stan oczekiwania, bardzo blisko sąsiadujący z hypnotyzmem”. Jedna z gorących montessorystek porównuje tę nieruchomość do kompletacyjnej ekstazy kapłanów buddystycznych i zachwyca się intensywną koncentracyą małych uczniów yogizmu.

 

Pewien feljetonista francuski, pisząc o tej metodzie, przytacza na jej poparcie ustępy z dzieła Maeterlincka.

 

„Pszczoły pracują tylko w ciemności, a myśl tylko w milczeniu... Milczenie jest żywiołem, w którym powstają wielkie rzeczy... I dlatego właśnie, że wszyscy znamy ciemną potęgę milczenia, wszyscy mamy przed nim lęk tak głęboki. Znosimy jeszcze jako tako milczenie odosobnione, nasze własne milczenie, ale milczenie wielorakie, milczenie tłumu jest brzemieniem nadnaturalnem, przed którego ciężarem nie wytłumaczonym najsilniejsze dusze doznają trwogi”.

 

Uznając doniosłość i piękność tej nowej teoryj edukacyjnej, felietonista jednak kończy swe uwagi ironicznem westchnieniam:

 

„Niestety! Drży odę na myśl powodzi słów które trzebaby wylać na ludy łacińskie, ażeby doprowadzić do ich zrozumienia korzyści z milczenia.

 

Czy tylko siła ludi łacińskiego?

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 11-05-1920