9 maja 1921

Czy możemy się obejść bez miesa?

„Tak i nawet z korzyścią”, twierdzi to prezydent towarz. lekarskich w Paryżu Dr Fovean de Courmelies.

(Od naszego korespondenta).

Paryż, 25 maja.

(t) Mało jest spornych kwestyi, któreby znachodziły równocześnie tylu przeciwników i entuzyastycznych zwolenników jak jarstwo. Zapalczywi mięsożercy twierdzą, że bez mięsa nie można absolutnie się obejść, gdyż wstrzymanie się od mięsa uczyniłoby ich nieszczęśliwymi i chorymi; jarosze przytaczają mnóstwo dowodów za: najważniejszym jest ten, że cale narody żyją w wegetaryżmie i cale klasy społeczne nie widzą miesiącami mięsa, a jednak doskonale prosperują.

 

Interesującą tę dyskusyę podjął znów w ostatnich dniach Dr Fovean de Conrmelies, prezydent towarzystwa hygienicznego i towarzystwa lekarskiego w Paryżu, w każdym razie autorytet poważny. Oto jego słowa:

 

— Z punktu widzenia zarówno fizyotogii, jak i doświadczenia okazuje się, że mięso jest pokarmem zupełnie zbytecznym dla organizmu. Fizyologia poucza nas, że organizm wymaga takiej, a takiej ilości białka, tłuszczów i węglowodonów, jest mu rzeczą zupełnie obojętną, czy otrzyma tę ilość w pożywieniu zwierzęcem lub roślinnem. Co do doświadczenia, to wypada ono zupełnie na korzyść jarstwa. Liczni na zachodzie jarosze zupełnie dobrze się czują bez mięsa, co więcej dyeta jarska okazała się metodą w wysokim stopniu oświeżającą organizm i oczyszczającą go z kwasu moczowego, którego wielką ilość wprowadza w używanie potraw mięsnych. Kwas moczowy fest zaś owym elementem, który powoduje rozliczne choroby przemiany materyi: rak, reumatyzmy, zapalenia stawów, nerek, artretyzm, cukrową chorobę i wiele innych.

 

Dyeta mięsna ma pod jednym tylko względem wyższość nad jarską: mięso jest na ogół łatwiej strawne. To też podczas wojny np., gdzie żołnierz nie ma często czasu dobrze pokarmu pożuć i gdzie potrzebuje ustawicznej podniety (której dostarcza białko zwierzęce), tam mięso jest pokarmem bardzo cennym. Jednakowoż jeżeli się pokarm roślinny dobrze przeżuje i tak przemiesza z śliną, aby utworzył zupełnie płynną papkę, tedy nie trzeba ani żołądka zbytnio obciążać nadmiarem pokarmów, ani niema mowy o niestrawności roślinnej strawy.

 

Pominąwszy wiele innych względów estetycznych i etycznych, trzeba zwrócić uwagę na stronę ekonomiczną jarstwa. Z całą pewnością mniejsza konsumcya mięsa wpłynęłaby obniżające na nemy mięsa i pozwoliłaby część bogactw krajowych w bydle użyć na ekspert. Tak też jarstwo u nas pogardzane, wyśmiewane i wyszydzane jest jednak zupełnie poważną teoryą i zasługuje na większy szacunek i rozpowszechnienie niż to, którem się u nas cieszy dotychczas.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 27-05-1920