20 czerwca 1921

Tajemnica odciętej ręki. Tryumf daktyloskopii.

Berlin, 7 listopada. Daktyloskopia święciła w Berlinie wielki tryumf. tamtejszej udało się bowiem, dzięki tej nauce trafić na ślad morderstwa, okrytego najgłębszą tajemnicą.

 

W połowie października mianowicie, w trzech różnych miejscach w nadbrzeżach noki odnaleziono pojedyncze rozćwiartowanie członki zwłok, które dla władz policyjnych stanowiły trudną do rozwiązania zagadkę. Poszczególne części znajdowane, były do niepoznania pocięte głowy zaś nie zdołano odszukać, tak iż zdawało się, że niepodobieństwem będzie dociec, kim była ofiara mordu. Tymczasem z jednej, odciętej od ramienia ręki wywnioskowano na podstawie daktyloskopii, i z odcinku palców, znajdującego się w biurach policyj stwierdzono, że zamordowana była 33-letnią prostytutka Frydą Schubert, rodem z Drezna, która codziennie udawała się na dworzec śląski, w cela zawierania tam znajomości z mężczyznami.

 

Wiedząc już kim była ofiara, policya doszła jej adresu, dowiedziała się, kiedy ją widziano po raz ostatni. Dalsze ślady wykazały, że zamordowaną została w jakimś domu prywatnym, ze morderca z góry już obyślony miał plan bestyalskiego mordu, zaopatrzył się bowiem w świeży gruby szary papier i sznur do opakowania rozczłonkowanych zwłok, rzuconych tegoż dnia jeszcze do rzeki. W jednem z tych opakowań, zbyt krwawiące członki obwinięte były w męski trykot, na którym wybity był stempel „F. A. R. 11", oznaczający: pułk 11 polowej artyleryj. Za wyszukanie mordercy wyznaczono nagrodę 5.000 marek.

 

Daktyloskopię wprowadzono do badań kryminalnych, przed mniej więcej 20 laty. Kto miał kiedykolwiek de czynienia z policyą, ten musi pozostawiać w niej odcisk swych palców. Końce palców człowieka na wewnętrznej swej stronie, przedstawiaj% linie skóry, tworzące charakterystyczny rysunek, odmienny u każdego człowieka i nie zmieniający się przez całe życie.

 

Zbrodniarze znają dobrze niebezpieczeństwo daktyloskopii a włamywacze kasowi zazwyczaj nawet celem uchronienia się od tegoż wkładają podczas swej „roboty" rękawiczki. Każde dotknięcie bowiem gołą ręką pozostawia znak, który jest równoznaczny z biletem wizytowym zbrodniarza.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 09-11-1920