9 maja 1921

Dramat w 6 ciu aktach, z polskimi artystami: Mia Marą i Wiktorem Biegańskim w rolach głównych. Wytwórni niemieckiej nie zaznaczonej, wł. ag. „Petef".

Jest to filma wyprodukowana lat temu parę, w Niemczech, gdy to Wilhelm Ostatni majaczył ciągle jeszcze o panowaniu nad światem, zaś fabryki germańskie wytwarzały gorączkowo najgorszą tandetę, specjalnie przeznaczoną dla „hinterlandu”, Kamerunu, Polski, Ukrainy, Północnej Francji i t. d.

Nie tylko młodziutkie mężatki I szczęśliwi ojcowie in sp e zadają, sobie to niepokojące pytanie od chwili, gdy przyszła mamusia zipie pilnie miniaturowe koszulki i czepeczki, a dumny tatuś bicza po składach mebli w poszukiwaniu — kołyski.

 

Niejeden uczony osiwiał i ołysiał nad rozwiązaniem problemy, polegającego zaś ścisłem oznaczeniu płci dziecka, zanim ujrzy ono światło dzienne. Wysiłki uczonych nie wydały jednak żadnego rezultatu i dopiero jedno z angielskich pism ogłosiło przed paroma tygodniami artykuł, który rzucił ciekawe światło na tą kwestyę, wywołując wśród czytelników prawdziwą senzscye.

Fabryka lamp lukowych w Frankfurcie skonstruowała obecnie nowy typ lamp do zdjęć w atelier. Są to poczwórne lampy łukowe o sile blizko 20.000 ćwiec i czterołukowe lampy kryte o tej samej, sile służące do wywoływania nadzwyczajnych efektów świetlnych i dające się ustawiać w najmniejszych nawet przestrzeniach. Najefektowniejszym jednak wynalazkiem w tej dziedzinie są latarnie uliczne do zdjęć, dające ustawić się na rogu każdej ulicy i oświetlające ją w nocy lub dnie ciemne do zdjęć. Próby z tym ostatnim systemem robione będą niezadługo.

 

Kino, 11-03-1920

Amerykański uczony Dr. Shollew, którego spacyalnością są studya nad twarzą dziecka, wygłosił interesujący odczyt, w którym twierdzi, iż na podstawie rysów dziecka można określić jego charakter i przyszły zawód. Odczyt Shellew'a miał na celu ułatwienia rodzicom i wychowawcom wyboru zawodu dla dziecka, a więc i oszczędzeniu mu rozczarowań i cierpień w wieku dojrzałym.

W interesujacym artykule wychodzącego w Waszyngtonie „National Geographic Magazine” J. M. Pingman wyraża zdanie, że za czasów Cezara Tyberyusza istniał na wyspie Capri rodzaj telegrafu bez drutu, który działał przy pomocy promieni słonecznych w dzień, a w nocy dawał sygnały znakami świetlnymi.

Pobyt na Capri u boku Cezara, słynnego astrologa, matematyka i optyka Trisilia, utwierdza Pingmana w mniemaniu, że Tyberyusz istotnnie porozumiewał się ze swej przepysznej rezydencyi letniej na Capri z Rzymem zapomocą swego „telegrafu bez drutu”, by mieć najnowsze wiadomości przesyłane mu przez urzędowe pismo „Acta Publica”.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 03-04-1920