7 maja 1921

Polityka

Jeszcze nie ochrypli [satyra]

Premjer. - Panie Naczelniku, niech mi pan pozwoli chycić kija i wyłoić grzebiety tej psiarni, co wciąż ujada na pana.

Naczelnik. - Daj spokój, panie Wincenty. To w Warszawie od psów opędzają się kijem. W moich rodzinnych stronach, jak psy opadną, to się idzie dalej swoją drogą i nie zwraca na nie uwagi. Niech szczekają!

Mucha, 11-03-1921

Udało mu się. [satyra]

Agent bolszewicki. — Dobrze spełniłem polecenie Trockiego. Zakotłowałem tak wśród kolejarzy, że się nie mogli połapać i całkiem stracili głowy. Maszyniści zaczęli strajkować w jednym terminie, Z. Z. K. wyznaczył inny termin, a Centrala Z. Z. jeszcze inny. Niech się teraz z burżujami gryzę, a ja się postaram tymczasem chyłkiem przedostać do „naszych” z raportem.

Mucha, 04-03-1921

Gdzie konie kują, tam żaba nogę podnosi [satyra]

Benesz. - Muszę i ja wybrać się do Paryża, ażeby francuzi nie pomyśleli, że w świecie słowiańskim jest obecnie jeden tylko bohater.

Mucha, 11-02-1921

Sprawa insygniów królewskich.

Warszawa, 14. 4. (Pat.) Dziś o godz. 3 rano po południu obradować będzie podkomisja powołana dla zbadania sprawy poszukiwań insygniów królewskich.

 

Kurjer Poznański, 15-04-1921

Jeszcze nie ochrypli.

Premjer. — Panie Naczelniku, niech mi pan pozwoli chycić kija i wyłoić grzbiety tej psiarni, co wciąż ujada na pana. Naczelnik. — Daj spokój, panie Wincenty. To w Warszawie od psów opędzają się kijem. W moich rodzinnych stronach, jak psy opadną, to się idzie dalej swoją drogą i nie zwraca na nie uwagi. Niech szczekają!

Mucha, 11-03-1921