21 czerwca 1921

Dlaczego nie do i do arbitrażu w sprawie Cieszyńskiej.

Wyjaśnienia p. St. Patka b. ministra Spraw Zagran.

Niesprawiedliwy wyrok Rady Ambasadorów w sprawie Śląska Cieszyńskiego poruszył głęboko w Polsce wszystkie umysły. Polska ludność z zachodniego brzegu Olzy dostała się pod czeskie panowanie sposobem dziwnym, nieoczekiwanym. Mocarstwa Entente’y zignorowały zupełnie prawo etnograficznej przynależności tej ziemi do Polski. Robotnik i chłop cieszyński prowadzący twardą walkę z najazdem czeskim przez długie miesiące przygotowań plebiscytowych i rokowań pokojowych, znalazł się w sytuacji tragicznej.

 

Polska pochłonięta wojną z komuną Moskiewską, która godzi w istotę bytu państwa polskiego, nie może na razie przyjść im z należną pomocą. Powstają jednak pytania: czemu wybrano tak niestosowną porę do rozstrzygnięcia sporu cieszyńskiego? Czemu nie przeprowadzono plebiscytu? Czemu nie skorzystano z propozycji arbitrażu przez króla belgijskiego?

 

Pytania te są żywotne. Prasa nasza usiłuje odpowiedzieć na nie w różny sposób. Chcąc jednak rzecz wyświetlić od podstaw, zwrócililiśmy się do b. ministra spraw zagranicznych p. Stanisława Patka z prośbą 0 poinformowanie opinji publicznej w tej niesłychanie ważnej sprawie. P. Stanisław Patek mówi;

 

„20 Maja r. b. odbyło się w Sejmie posiedzenie w sprawie Cieszyńskiej. Na posiedzeniu tern zdecydowano wytyczne, które stały się wskaźnikami akcji politycznej, przeprowadzonej przez ministerstwo spraw zagranicznych. Sejm postanowił trwać przy plebiscycie. Żądał jednak, by plebiscyt ten mógł się odbyć w warunkach sprawiedliwych, nte krzywdzących ludności polskiej. Równocześnie zdecydowano, by zawiadomić mocarstwa Ententey o tych uchwałach, dodając, iż niepodobna byłoby uznać za obowiązujące wyników plebiscytu, przeprowadzonego w terminie i warunkach przepisanych przez Komisję Aljancką. Posłowie polscy, akredytowani przy mocarstwach sprzymierzonych, uchwały te poparli wobec odnośnych rządów.

 

Takie było stanowisko Rządu 1 Sejmu wobec rozstrzygnięcia sporu cieszyńskiego. W końcu maja i później na początku lipca ministerstwo spraw zagranicznych otrzymało zawiadomienie, że prezes konferencji ambasadorów Millerand, z powodu nadzwyczajnego zagmatwania się sytuacji politycznej na terenie cieszyńskim proponuje zasadniczą zmianę podstawy rozstrzygnięcia sporu polsko-czeskiego. Pan Millerand wysunął ideę arbitrażu zamiast plebiscytu. Jak nas informowano, ku przyjęciu tej nowej zasady miał się podobno, wówczas skłaniać osobiście p. Benesz, czeski minister spraw zagranicznych. Wyjechał on wtedy chwilowo, z Paryża do Londynu w celu spotkania się tam z Krasinem.

 

Wiadomości te zeszły się ze zbliżającem się przesileniem gabinetowem. Propozycja p. Milleranda była nową rzeczą, co do której trzeba było porozumieć się z Sejmem, z Radą Ministrów. Jako minister spraw zagranicznych uzyskałem tak w Sejmie, jak i w rządzie odnośne dyrektywy i pośpieszyłem do Paryża.

 

Ministerstwo spraw zagranicznych otrzymało bowiem zawiadomienie, że p. Benesz powrócił z Londynu. Było to dnia 6 czerwca. Prasa warszawska zaatakowała mnie wtedy, jako kierownika ministerstwa spraw zagranicznych. Musiałem jechać na to spotkanie, gdyż było to w myśl decyzji, powziętych przez nasze miarodajne czynniki".

 

— Jakie dyrektywy kierowały panem w pertraktacjach z ministrem Beneszem?

 

— „Z początku przedstawiłem p. Beneszowi projekt popierany przez przedstawicieli Komisji cieszyńskiej. Projekt ten polegał na tern, abyśmy nawzajem przyznali sobie, jako bezsporne te tereny, które maja 80% ludności polskiej lub czeskiej według ostatniego spisu ludności z r. 1910. Reszta terenu, jako sporna, oddana byłaby pod arbitraż. P. Benesz nie zgodził się na ten projekt. Pomijał on bowiem względy natury ekonomicznej.

 

Gdy ten projekt został odrzucony, zaczęto zastanawiać się czy sporu o Cieszyn, Spisz i Orawę nie mogliby załatwić zgodnie między sobą drogą wzajemnych ustępstw bez niczyjej interwencji. Dyskusja ta nie doprowadziła do pożądanego rezultatu.

 

— Czy na tern wyczerpał pan minister pertraktacje z p. Beneszem?

 

— Nie. Przystąpiliśmy do kwestji arbitrażu. Minister Benesz zachwalał go bardzo. W długich wywodach przedstawił wszystkie jego dobre strony. Gdy jednak doszło do konkretnych propozycji p. Benesz powiedział, że ostatecznej decyzji nie może przedsięwziąć bez porozumienia się z Pragą. Stanęło na tern, że on pojedzie do Pragi przekonać czeską Komisję Sejmową, gdzie postara się o przeprowadzenie odnośnej uchwały.

 

Po uzyskaniu zgody Sejmu pan Benesz miał się spotkać ze mną w Opolu, gdzie mieliśmy omówić faktyczny program wykonania całości tego projektu. Przewidywał również, że spotkanie nasze może nastąpić w ciągu tygodnia.

 

— Czy spotkanie to miało miejsce?

 

— Pan Benesz swojej Komisji sejmowej nie przekonał do idei arbitrażu. Spotkanie więc w Opolu spełzło na niczem. Na tern kończy się rola moja, jako kierownika ministerstwa spraw zagranicznych, w kwestji Śląska Cieszyńskiego".

 

Dalsze losy ziem polskich nad Olzą są nam już wiadome z uchwały Rady Ambasadorów.

 

Kals.

 

Świat, 07-08-1920

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.