9 maja 1921

Jeszcze nie ochrypli.

Premjer. — Panie Naczelniku, niech mi pan pozwoli chycić kija i wyłoić grzbiety tej psiarni, co wciąż ujada na pana. Naczelnik. — Daj spokój, panie Wincenty. To w Warszawie od psów opędzają się kijem. W moich rodzinnych stronach, jak psy opadną, to się idzie dalej swoją drogą i nie zwraca na nie uwagi. Niech szczekają!

Mucha, 11-03-1921

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.