21 czerwca 1921

Jeszcze nie ochrypli [satyra]

Premjer. - Panie Naczelniku, niech mi pan pozwoli chycić kija i wyłoić grzebiety tej psiarni, co wciąż ujada na pana.

Naczelnik. - Daj spokój, panie Wincenty. To w Warszawie od psów opędzają się kijem. W moich rodzinnych stronach, jak psy opadną, to się idzie dalej swoją drogą i nie zwraca na nie uwagi. Niech szczekają!

Mucha, 11-03-1921

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.