18 maja 1922

Żadnych ustępstw Polakom!...

Kraków, 28 maja.

Namiętni, zapalczywi, lecz dlatego właśnie krótkowzroczni reakcyoniści, patryoci rosyjscy z marką pochodzenia... berlińskiego, którzy w liczbie 87 zorganizowali prawe skrzydło członków petersburskiej Rady państwa

 

Wydali wyrok na Polskę

głosując w ten sposób, iżby niedopuścić do wprowadzenia w życie samorządu miejskiego w Królestwie Polskiem. Rzucili oni głosowaniem swem hasło: „żadnych ustępstw dla Polaków!" — równocześnie z drugiem hasłem, którego są wyznawcami: ,,centralizacya aż do ostateczności!" Pod tem hasłem żegluje obecnie Rosya w przyszłość, jak to poucza głosowanie nad samorządem.

 

Kwestya języka polskiego jest tylko pozorem,

pozorem „patryotycznym", który najlepiej nadawał się do walki z samorządem Królestwa, w gruncie rzeczy jednak nie o język polski wyłącznie chodziło, lecz o samą zasadę, wyznawaną przez reakcyonistów rosyjskich, która wszelkiego rodzaju dążnościom do zaakcentowania swej odrębności, do współpracy na gruncie tejże odrębności przeciwstawia wyższą ponad wszystko zasadę centralizacyj państwa. Język rosyjski od Kamczatki aż po granice Kaukazu i Królestwa Polskiego jest symbolicznym tej centralizacyj wyrazem, przeto w głowach rosyjskich mumii archiwalnych pomieścić się nie może myśl, że Królestwo mogłoby otrzymać samorząd i to samorząd z językiem polskim! Niech kraj i naród trzymany będzie na uwięzi, w ciemnocie, w zastoju, byleby formułka reakcyjno-centralistyczna została ocalona.

Charakterystyczną w całej tej sprawie jest rzeczą iż w obronie języka polskiego wystąpił w Radzie państwa premier Goremykin, dowodzi to bowiem, że istotnie

 

Car jest zwolennikiem samorządu z językiem polskim?

Wszak owa mumia archiwalna, Goremykin, którego car postawił na czele gabinetu, przed niedawnym jeszcze czasem, gdy byt członkiem Rady państwa, występował sam przeciw językowi polskiemu. Cóż więc się stało, że zmienił obecnie chorągiewkę? Niewątpliwie wpływ cara przemówił przez usta Goremykina. Przyznał się on zresztą sam niedwuznacznie do „zmiany poglądu" na kwestyę języka polskiego w samorządzie Królestwa.

„W moich latach — mówił on w dniu pamiętne-go glosowania — nie zmienia się już przekonań, ale przekonania mole nie uważam bynajmniej za nieomylne i zawsze jestem gotów ustąpić ludziom lepiej i dokładniej obeznanym z daną sprawa lub kwestya. Zwracając się do przedmiotu dzisiejszej narady, winien jestem oznajmić Radzie, że rząd uważa sobie za obowiązek niewzruszenie stanąć przy pierwotnym poglądzie (przyznającym język polski organom samorządu - przyp. red.), ponieważ nic takiego nie zaszło, coby mogło wpłynąć na zmianę tego poglądu:"

Jeśli rząd istotnie chce dać Królestwu samorząd z minimalnemi prawami języka polskiego, to oczywiście uczynić to może na podstawie paragrafu 87 ustaw zasadniczych. Jak słychać, nawet nie jest wyłączone, że

 

Rząd ucieknie się do paragrafu 87-go u

staw zasadniczych, przewidującego zastosowanie prawa bez uprzedniego przyzwolenia izb prawodawczych. O szczerości jednak życzeń rządu carskiego w tym względzie przekonać się będziemy mogli dopiero po fakcie. Realniejszych bowiem podstaw pogłoski te obecnie nie mają. Obalenie samorządu przez ostatnie głosowanie w Radzie państwa jest niewątpliwie

 

Wielką klęską dla Królestwa

mimo, iż nawet w pewnej części prasy polskiej odzywają się głosy zadowolenia, mimo, że projekt samorządu posiadałby wielkie braki, wielkie wady nawet wtedy, gdyby nie wykreślono zeń języka polskiego.

Gdyby projekt samorządu, rozumie się uwzględniający język polski, był istotnie takim biczem nie do wytrzymania, jak o tern pisze warszawski „Kuryer Poranny, to nie ulega wątpliwości, że reakcyoniści rosyjscy czyniliby wszystko, aby samorząd wszedł wżycie.

Ale sam „Kuryer Poranny" stwierdza, że

 

„tylko krótkowzroczność polityczna może przypuszczać, że istotnie szlo o paragraf językowy. Od samego początku szło o obalenie samorządu w Polsce, o wytrwanie w dotychczasowym systemie czysto policyjnej i biurokratycznej administracyi życiem gospodarczem naszego kraju".

 

Jeśli tak jest, jak pisze „Kuryer Poranny'', to skądże powód do ataku na Koło polskie w Dumie, iż godziło się na wielkie ustępstwa w kwestyi samorządu, byleby tylko nie dopuścić do trwania „w dotychczasowym systemie czysto policyjnej i biurokratycznej administracyi życiem gospodarczem Królestwa?...

Koło polskie nie życzyło sobie tego, czego pragnęli reakcyoniści rosyjscy i czego — dziwnym zbiegiem okoliczności — pragnie także, atakujący Koło polskie „Kuryer Poranny"... Sądzimy. iż tkwi w tem wszystkiem nieporozumienie natury —partyjnej.

 

Ilustrowany kuryer codzienny, 29-05-1914

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.