21 czerwca 1921

ODPOWIEDZI REDAKCYI

Hor. Fr. Bochnia. Pisze Sz. P an w swojej poezyi, że nie pragnie szczęścia dla siebie, ale zdaje się, że i nam Pan dobrze nie życzy. Jak można komuś życie zatruwać podobnemi wierszydłwni? Nie pragnie Pan szczęścia — zgoda!... Ale my pragniemy spokoju i dlatego podobnie jak Pan słońce tak i my go żegnamy: „Nie pragnę Ciebie i żegnam Cię. Byłoś dla nas gwiazdą miłą"
Maryla z Jarosławia. Myli się Pani zasadniczo sądząc, że „wszelkie przepisy rymotwórcze zastąpi uczucie i wiele miłości, jaką Pani czuje dla swego Franka“ „Ty mój rycerzu jasnooki — dzisiaj Ty służysz w pułku czterdziestym — infanteryi, lecz serce Twoje z rycerskim ch.r.z.ę.s.t.e.m — z gór Fajti Hrbu ku mnie wzlatuje — Miłość mu skrzydeł, sił dodawuje“. W konkluzyi żąda Pani: „Boże! pogódźże narody zwaśnione — Niech biedny Franek ma raz ze mnie żonę. — Ślubną, etc...“
Rycerskie serce, służące jak Pani poetycznie się wyraża w „infanteryi" 40 pułku zlatuje do niej z chrzęstem... Godzimy się i na to, jestśmy jednak zdania, że Pan Bóg miałby chyba ważniejsze powody pogodzenia zwaśnionych narodów, jak tylko tę okoliczność, że Pani chce być ślubną żoną franka.
Ilustrowany Kuryer Codzienny, 23-09-1917

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.