20 czerwca 1921

W obce ręce

Z okolicy sławnej wsi Racławic w powiecie miechowskim, niedaleko od Krakowa, otrzymaliśmy następujące pisanie:

Smutna dusza Franka i serce go boli, że musi dziś pisać o ludzkiej złej woli. Oto tu, w Miemowskiem, wśród dębowych lasów i bujnej zieleni, już od dawnych czasów rozsiadła się piękna wioska, Śladów zwana, po uroczem wzgórzu cudnie rozesłana. Schludna to jest wioska, lśnią w słonku jej chaty, lud tu pracowity, trzeźwy i bogaty, a ziemię przyroda w krasę przystroiła. Wieś ta z dawien dawna w rękach szlachty była, i po dzień dzisiejszy tu się bieli dworek, wokół żyzne łany... dziś jeno ugorek. Obszar ten niedawno tysiąc morgów liczył; tak, tyle właściciel po ojcu dziedziczył. Ale że nie kochał pradziadów puścizny, więc jej coraz większe wciąż zadawał blizny; aż musiał rozprzedać dziedzictwa połowę, i na niej wyrosły osady wzorowe.

Bo kmieć jął się pracy ochoczo na niwie, choć miał i kłopoty, powiem tu prawdziwie. Lecz dziś pewnie wszyscy czują się szczęśliwi, polskiej ziemi-matki synowie poczciwi. I minął im w pracy lat przęsło dziesiątek, aż naraz goryczy wylewa się wrzątek, bo oto na dworek przychodzi zła chwila, rzec można, zła wola się na to wysila, by te, znojem naszym bogate zagony, potem użyźnione, przeszły w obce szpony. Dworek ten prastary, z herbami, szlachecki, wydał kupcom żydom właściciel zdradziecki; przez swoje zaparcie i pustą swawolę oddał ojcowiznę w żydowską niewolę... O dworku szlachecki, ziemio ukochana! jakże dziś bolesna dotknęła was rana! O rolo! nad tobą chciwa zysku ręka! O ziemio ojczysta, straszna twoja męka! Wieść ta niby piorun razi w okolicy, bo czyż to nie hańba, bracia czytelnicy, oddać w ręce żydów tę ziemię krwią zlaną, tę ziemię z praojców prochami zmieszaną, ten skarb drogocenny od Boga nam dany, te polskie, ojczyste, pełne zboża łany? O smutne to, bracia, by w dwudziestym wieku brakło dla Ojczyzny miłości w człowieku! O bracia i siostry na szarym zagonie! do was ja uczuciem i myślą dziś gonię. Nie dajmy się uwieść ludziom innej wiary, co wydrzeć nam pragną ten zagon nasz szary; skiby tej oburącz trzymać nam się trzeba, by kiedyś do obcych nie pójść szukać chleba. Niech dla ziemi-matki każdy miłość chowa, tego z serca pragnie

Franek z pod Miechowa.

Gazeta Świąteczna, 14-04-1918

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.