9 maja 1921

Upadek pierwszego.

Podobnie jak sobota jest dniem wypłaty dla robotnika, tak pierwszy dzień każdego miesiąca, był radosną chwilą dla rzesz urzędniczych i nauczycielskich.

 

Pierwszy był dniem miłym, gdy obecnie być nim przestał.

 

Na pierwszego dawniej natłoczone były kawiarnie, lokale gdzie podawano napoje rozgrzewające, wreszcie wszelkie miejsca rozrywkowe, tak dzienne, jak nocne. Wierni małżonkowie wędrowali w tym dniu po magazynach ubrań kobiecych, by ozdabiać swe połowice, starsi już, a więc mniej wrażliwi na wdzięki towarzyszek życia wypijali samotnie mnogie ilości kufelków i wracali ululani późną nocą do domów, zdejmując trzewiki na schodach, co ich jednak nie ochraniało od zasłużonych cięgów.

 

— Musisz się urżnąć co pierwszego —brzmiał wśród nocnej ciszy głos kobiecy, a wtórował mu brzęk tłuczonego naczynia i razy zadawane trzepaczką.

 

Przykładni i szanowani obywatele wodzili przez parę dni swe rodziny po teatrach i cukierniach, jednem słowem pierwszy był dniem wprawiającym w poruszenie całe miasto.

 

Wojna, która obaliła tyle wielkości, obeszła się srogo również z uroczystym obchodem początku miesiąca, gdyż mikroskopijne pensye nie dozwalają na żadne ekstrawagancye.

 

— Kiedy nareszcie dostanę swe pieniądze? — pyta zrozpaczony wierzyciel dłużnika, a usłyszawszy odpowiedź: „na pierwszego", wpada we wściekłość, określenie to bowiem jest równoznaczne z dawną obietnicą wyrównania rachunku „w maju”.

 

Czasy nie prędko się zmienią, a „odbudowa" pierwszego, nastąpi także prawdopodobnie „w maju".

 

Rybałt.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 01-01-1920

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.