20 czerwca 1921

Publicystyka

Odpowiedzi redakcyi

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 17 czerwca 1917

MAŁY FEJLETON. Umarli żyją!

Ostatni zeszyt „Psychische Studien" zawiera niezmiernie ciekawy opis przygody, której podkładem jest zbiorowa hallucynacya, na ogół jednak w różny sposób da się tłómaczyć, wywołując niezwykłe bądź co bądź refleksye.

            W poważnych czasach dzisiejszych, gdzie prawie każda rodzina opłakuje utratę osób najbliższych, zabitych na wojnie, pewnego rodzaju pociechą jest bezwzględna pewność, że życie nie kończy się ze śmiercią, owszem, że po zgonie umarli żyją, wprawdzie w innych warunkach, wśród innych zupełnie okoliczności, — ale żyją, mając świadomość swego bytu! Fakt przytoczony poniżej, jest jeszcze jednym dowodem więcej tego twierdzenia. Pewien młody seminarzysta opisał dokładnie następujący wypadek:

O nazwisko poległych bohaterów.

Według powszechnego prawa cywilnego, dzieci nieślubne mogą na wniosek rodziców uzyskać prawa dzieci ślubnych. Wojna wprowadziła w tę kwestyę nowe zawikłania. Wielu młodych ludzi, posiadających nieślubne dzieci, padło na polu bitwy, skutkiem czego niemożliwą stała się ich legitymacya przez subsequens matrimonium.

Zagadnienia szkolne i wychowawcze

Bardzo ciekawą sprawę i w bardzo trafny sposób porusza p. Platerówna . Chodzi o reformę szkoły średniej dla dziewcząt. Ulegając prądom czasu, pogoni za maturą, jedynie otwierającą podwoje uczelni wyższych, szkoły średnie żeńskie upodobniły się w programach do męskich, przeciążając je przedmiotami, które nie znajdują zastosowania w życiu bieżącem, normalnem. „Najistotniejszym obowiązkiem każdej szkoły jest przysposobić do życia”, a „kobieta jest nadewszystko kolebką rodzaju ludzkiego, karmicielką, wychowawczynią... ogniskiem, od którego byt rodziny, jej zdrowie, normalny rozwój i szczęście zależą”. Wprawdzie może się zwiększyć „w sferach inteligentnych procent kobiet wyłącznie nauce oddanych, a których obowiązki słać się będą poza obrębem rodziny, będzie to wszakże zawsze pewien tylko procent, a więc wyjątek", tymczasem wyjątki te określają właśnie programy szkół. „Skoro dziewczę, narówni z chłopcem po jedną sięga maturę, jednaki poziom wykształcenia odebrać powinno”, ale „mały tylko procent sięgnie po maturę, a wszystkie jednaki mozoł— zupełnie zbytecznie—ponieść będą musiały i mozoł ten zdrowiem przypłacą”.

 

Przeciążenie programów idzie szczególnie w kierunku matematyki,

Małżeństwo w młodym wieku

            Wojna i spowodowane przez nią straty w ludziach zniewalają do zastanowienia się nad możliwościami powetowania szczerb, powstałych w stanie liczbowym ludności. Między projektami, wyłaniającymi się na tem tle, zaprząta uwagę publiczną w najwyższej mierze kwestya małżeństw i warunki zawierania ich dotychczas i po wojnie.

            Niedawno wyszła książka prof. dra Zygmunta Kapffa, zatytułowana „W sprawie małżeństw w młodym wieku", w której autor oświadcza się za małżeństwami młodych ludzi w wieku około lat dwudziestu. Radzi on między innemi, aby młode małżeństwa przyjmowane były do domu rodziców. W ten sposób zapobiegnie się trudnościom samodzielnego gospodarstwa młodych małżeństw, wynikającym z braku dostatecznego ufundowania własnymi środkami. — Pomysł w teoryi łatwy, ale w rzeczywistości natrafiający na tysiące trudności w wykonaniu.

            Skąd ma młody człowiek na dorobku wziąść środki na ugruntowanie bytu rodzinnego? Jak może on w otoczeniu dzieciaków krzyczących i odrywających uwagę, myśleć o studyach, o znalezieniu podstawy do przyszłej zawodowej pracy? Śmiesznem wydaje się małżeństwo studenta, w którem 6 -letnia dziewczynka woła do ojca: „Ojcze, idź uczyć się”.