23 czerwca 1921

Blamanż biały.

 

Trzy kwaterki mleka niezbieranego zagotować z trochą wanilii pokrajanej w cienkie kawałeczki i kwaterką cukru, można także wrzucić ze cztery gorzkie utłuczone migdały, dać się z tem wszystkiem podgotować. W małym rondelku oddzielnie wstawić półtora łuta żelatyny pokrajanej nożyczkami na kilka części, nalać kwaterką wody gorącej, postawić na ciepłym kominie, aby się rozpuściła, co się uskuteczni w ciągu 10 minut. Oddzielnie znów w garnuszku ubić 3 żółtka z półkwaterką cukru, rozebrać to jedną kwaterką mleka zimnego i w rondel z gotującem mlekiem lać te żółtka, mieszając ciągle łyżką, aby się nie zwarzyły.

Do tego wlac rozpuszczoną żelatynę, a gdy gęstnąć zacznie, zestawić z ognia, mieszać jeszcze przez chwilę, a potem przelać przez sitko na salaterkę porcelanową lub formę wytokniętą zimną wodą i wynieść w zimne miejsce, lub wstawić w wodę zimną, zmieniając ją w miarę, jak się ogrzeje. Blamanż ten można zlać także w tyle filiżanek od białej kawy, ile jest osób do stołu; filiżanki wpierw zimną wodą wytoknąć, a potem wstawić w szafliczek z zimną wodą. Na stół podając, każdy blamanż w filiżance obruszać palcami wokoło brzegu, aby od niego odstał, wyłożyć na oddzielny talerzyk i ubrać konfiturą malinową. Jest to elegancka i dobra legumina a nie bardzo kosztowna Blamanż podany w całości ubiera się także konfiturami.

 

Bluszcz, pismo tygodniowe ilustrowane poświęcone sprawom kobiecym, 03-04-1915

 

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.