24 października 1921

Najnowszy kaprys mody paryskiej.

Od dłuższego już czasu łamano sobie w Paryżu głowy nad zaprotestowaniem w modzie przeciwko drożyźnie. Pismu paryskiemu „Comoedia" należy się zaszczyt pierwszej takiej manifestacji „Solopettes". „Salopette" (w dosłownem tłomaczeniu polskiem „morusek" lub „brudasek") jestto: dla kobiet suknia w formie koszuli z płótna niebieskiego, jaknajprostszego kroju, dla mężczyzn bluza i spodnie również z niebieskiego płótna.

 

19 czerwca w zielono - różowym salonie redakcji „Comoedia" zebrało się około stu adeptów i adeptek nowej sekty mody. Ciekawa publiczność tworzyła istny rodzaj żywopłotu dokoła bramy domu. Około 11-ej odjazd „morusków" do Lasku Bulońskiego. Nowe pojazdy i automobile spóźnionych „Salopettes" łączą się z nimi i cała wesoła drużyna przybywa na śniadanie do „Ermitage".

 

Za nimi śpieszą fotografowie kinematografów, szczególną uwagą których cieszy się małe bebe Moune (2 lata) również w płóciennym kostjumie „moruska" oraz dwa pieski p. Jean Pehen błękitno ubrane.

 

Można sobie wyobrazić zdumienie eleganckiej służby restauracyjnej na widok owej „płóciennej" publiczności. Ku ogólnej uciesze p. Leo Staats, kierownik baletu opery paryskiej puszcza ponad stołami dziecinne baloniki.

 

Z „Ermitażu" wędrówka do teatrzyku „Ambageadeurs" na Polach Elizejskich; do wspaniałego hotel Claridge na fisse o'clock, gdzie około 350 „salopettes" tanczy nowe tańce paryzkie.

 

Czy kaprys mody przybierze formę dalszą nad Sekwaną? Niewiadomo, lecz cóżby wtedy poczęli... przedstawiciele eleganckich magazynów.

 

Dr. M. K.

Świat, 07-08-1920

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.