28 stycznia 1922

Legiony w prasie węgierskiej

 

Do szeregu pełnych sympatyi i uznania dla Legionów polskich głosów prasy węgierskiej, przybywa jeszcze jeden. Jest to list oficera węgierskiego, walczącego na froncie wschodnim, pisany 28 stycznia b. r., a ogłoszony 2 marca przez budapeszteńską „Alkotmany" z uwagą, że bohaterskie Legiony polskie zasługują w pełni na to, by im więcej, niż dotychczas poświęcić miejsca. Brzmi on jak następuje:

 

            „W ostatnim liście wspomniałem o legionistach, z którymi razem walczyłem pod Łysowem i później sąsiadowaliśmy na pozycyach pod Rafajłówką i tu miałem wiele sposobności zetknąć się z nimi. Odkąd ujrzałem jak walczą i usłyszałem jak mówią, pełen jestem niezmiernej czci dla legionistów i narodu polskiego. Nie mam w tem żadnego interesu, by ich chwalić, lecz tak dzielnie się sprawują, że pewien niemiecki podpułkownik, komendant „Kronprinz Grenadier Rgmt. nr. 3“, a więc komendant wyborowego pułku niemieckiego, gdy mu pod Podgaciami zwrócono uwagę, że na skrzydło trzebaby twardych żołnierzy, odpowiedział: „Keine Furcht, am linken Fluegel habe ich eine Kompagnie vom Polen-Regimente. (Niema obawy, na lewem skrzydle mam kompanię pułku polskiego). I było to prawdą. Atakowaliśmy, a doszedłszy n a odległość szturmu, okopaliśmy się, a w nocy założyliśmy przed rowami przeszkody z drutu. Nie mieli tego biedni legioniści, bo moskale przeszli do kontrataku i na lewe skrzydło ruszyły w masach wyborowe oddziały: Tatarzy i pułki syberyjskie. Legioniści jednak w walce na bagnety odrzucili ich zpowrotem, wtargnęli do ich pozycyi i przełamali front rosyjski.

            Pytałem raz pewnego legionisty, o co walczą. „O Królestwo Polskie i naszą katolicką wiarę"— brzmiała odpowiedź.

            Mają artyleryę i kawaleryę. Gdy jesienią przerwali Moskale front pod Czartoryskiem, powstrzymała ich jazda i piechota Legionów. Wielu z ich oficerów służyło w wojsku rosyjskiem, co więcej, jeden z ich pułkowników był wyższym rosyjskim oficerem. Przy szturmach atakują z niesłychaną zaciekłością, nie szukając zasłon. Widziałem raz umierającego legionistę. Otrzymał biedak postrzał' w płuca i jeszcze w ostatnich chwilach pytał mnie: „Nie prawdaż, kolego, Polska będzie wolną? Warszawa znowu będzie polską?"

            Idealna ich miłość Ojczyzny i poświęcenie zasługują na podziw".

Ilustrowany Kurjer Codzienny, 26 marca 1916

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.