16 stycznia 1922

Z pola walki na zachodzie i wschodzie.

Berlin - Na wybrzeżu flamandzkiem i na froncie Arras dnia 30 czerwca działalność bojowa była niewielka z powodu niepogody i warunków niesprzyjających obserwacji. W okolicy Steenstraete jeden z patrolów, przepłynąwszy w nocy na 1 b. m. kanał, wziął do niewoli belga i powrócił z nim przez kanał.

 

Na froncie Aisne usiłowali francuzi, o godz. 8 wiecz. 30 czerwca, odebrać bezowocnie trzema krwawemi szturmami rowy, zabrane im w okolicy Cerny, na płaskowzgórzu Bovelle. Zamieszanie śród nieprzyjaciela było tak wielkie, że wyzyskując odparcia ataku, jeden z pułków westfalskich potrafił opanować odcinek rowów szerokości 1,000 metrów, położony na wschód od płaskowzgórza. Operacja oddziału nacierającego jednego z pulków reńskich, przedsięwzięta w okolicy Prunay, przyniosła w zysku, przy małych stratach własnych, jeńców i karabiny szybkostrzelne, oraz zadała nieprzyjacielowi ciężkie straty krwawe.

 

Na prawym brzegu Mozy odparto o świcie 30 czerwca silny przeciwatak nieprzyjacielski na teren nizinny pomiędzy wzgórzami 304 a Mort Homme.

 

Po południu rozpoczął się silny ogień francuski w kierunku wszystkich nowych stanowisk niemieckich od lasu Avocourt do okolicy Cumieres, po którym nastąpiły od g. 11 w nocy ataki nieprzyjacielskie, trwająca przez noc całą. Odparto je ogniem zaporowym i w zaciętych walkach na granaty ręczne.

 

Na północ od Ayocourt wtargnęły patrole niemieckie w nocy na 1 b. m. aż do drugiego rowu francuskiego, znalazły go opuszczonym i powróciły bez strat. Na wschodnim brzegu Mozy również wzięto jeńców podczas jednej z operacji patrolowych.

 

Na froncie galicyjskim rosjanie przeszli pomiędzy godziną 4 a 5 po południu 30 czerwca do ataku, po silnym ogniu burzącym, która trwał przez dzień cały, od okolicy, położonej na południe od Zborowa at do okolicy na północo-zachód od Podhajec. Trzy silne fale szturmujące załamały się po kolei w ogniu zaporowym. Tylko w jednom miejscu zdołali rosjanie wtargnąć przejściowo, po dokonaniu wybuchu miny, do jednego z najbardziej naprzód wysuniętych rowów naszych. Natychmiastowy przeciwatak wypad ich ztamtąd. W ciągu nocy ogień artylerii znów osłabi, ale nami 1 lipca wznowił się na wszystkich terenach natarcia z całą gwałtownością.

 

Pomimo głośnych życzeń pokoju i porozumienia, przedzierających się do mocarstw cen-tralnych ze wszystkich części frontu rosyjskiego, powiodło się jednak naciskowi angielskiemu rzucić wojska rosyjskie do natard obfitujących w straty. Należy ubolewać w interesie ludu rosyjskiego, że musi dowieśd Anglii, przez tysiące zabitych, iż front niemiecki na wschodzie bynajmniej nie uległ osłabieniu na korzyść frontu zachodniego i teraz tak, jak przedtem, jest nie do zwalczenia.

 

Kurjer Warszawski, 03-07-1917

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.