16 stycznia 1922

Niemiecki żygacz ognia

Straszliwe są dzisiaj armaty, kartaczownice, buchadła i inne przyrządy służące do zabijania ludzi na wojnie, ale najstraszliwszym chyba jest żygacz ognia, wynaleziony podczas tej wojny przez Niemców. Użyli go oni poraź pierwszy przed dwoma laty przeciw wojskom francuskim. Jest to jakby sikawka, obsługiwana przez trzech żołnierzy. Dwóch z tyłu niesie sam przyrząd, a trzeci na przedzie trzyma rurę, długą około 16 łokci. Po otwarciu kranu, z rury wytryska płyn, ściśnięty przedtem bardzo mocno w metalowem naczyniu. Płyn zapala się u wylotu rury i

tryska naprzód z siłą, rozpryskując się na jakie 30 łokci szeroko i sięgając do 80 łokci daleko. Ognisty ten płyn oblewa nieprzyjacielskich żołnierzy, zapala na nich odzież i giną straszną śmiercią; ogień ten spala też drzewo, a nawet stapia druty kolczaste broniące dostępu do okopów. Jednocześnie wytwarzają się z płonącego płynu wielkie kłęby gryzącego dymu, które gęstą chmurą zasłaniają idących do ataku żołnierzy. Takie straszliwe żygacze ognia były też użyte przez Niemców i teraz, podczas nowego ich natarcia na wojska angielskie we Francji.

Gazeta Świąteczna, 14-04-1918

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.